Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Bądź przy mnie blisko, czyli czego możemy uczyć się od kangurów

15 lipca 2019 / Magdalena Droń

Wyobraź sobie, że właśnie się rodzisz.

Siłą wyciągają Cię z miejsca, w którym było Ci ciepło i przyjemnie. Z miejsca, w którym czułeś się bezpiecznie. Nagle odczuwasz chłód, głód, jest zbyt jasno, zbyt głośno i zbyt daleko od mamy. Jedyną radą na wszystkie te przeciwności losu jest mała namiastka tego, czego doświadczałeś przez ostatnie 9 miesięcy – bliskość. Kontakt „skóra do skóry”, który...

Wyobraź sobie, że właśnie się rodzisz. Siłą wyciągają Cię z miejsca, w którym było Ci ciepło i przyjemnie. Z miejsca, w którym czułeś się bezpiecznie. Nagle odczuwasz chłód, głód, jest zbyt jasno, zbyt głośno i zbyt daleko od mamy. Jedyną radą na wszystkie te przeciwności losu jest mała namiastka tego, czego doświadczałeś przez ostatnie 9 miesięcy – bliskość. Kontakt „skóra do skóry”, który jest oficjalną praktyką medyczną, od 2003 roku zalecaną przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) zarówno wobec wcześniaków, jak i dzieci urodzonych w terminie, to ratunek na całe zło świata po tej stronie.

Znaczenie kangurowania

Pierwsze minuty po porodzie to jedyny w swoim rodzaju czas na wyrównanie oddechu noworodka, jego rytmu serca i temperatury ciała. W tym pierwszych chwilach życia poza brzuchem mamy dochodzi także do wymiany flory bakteryjnej pomiędzy rodzicem a maluchem, co jest niezwykle ważne ze względu na późniejszą odporność i potencjalne alergie. W tym czasie równie istotne jest zawiązywanie silnych więzi, takich jak zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i miłość między dzieckiem a rodzicem. Dlatego tak istotne jest by wszelkie te okoliczności odbywały się najbliżej jak to możliwe, a więc „skóra do skóry” (ang. KangarooMotherCare – kangurowanie).

Naukowcy dowiedli, że kangurowanie niweluje stres związany z porodem, uspokaja, a przede wszystkim stanowi nieodłączny element laktacji.

To właśnie w tych pierwszych minutach życia malucha między mamą a dzieckiem zawiązuje się nierozerwalna więź, która pomaga zapomnieć o całym koszmarze ostatnich kilku czy kilkunastu godzin porodu. Udowodniono, że dotyk i bliskość wpływają nie tylko pozytywnie na noworodki i ich procesy życiowe, ale także pomaga mamom, jak i ojcom (czy innym osobom z rodziny) kangurującym małe dziecko. Wszystko to za sprawą stymulacji uczuć i zmysłów, które regulują emocje, a w konsekwencji uspokajają hormony.

Skąd się wzięło kangurowanie?

Chociaż WHO wydało swoje wytyczne blisko 15 lat temu, sama praktyka była wdrażana w szpitalach znacznie wcześniej, bo już w latach 70-tych: w Szwecji (1976 r.), w Kolumbii (1978 r.), w USA (1979 r.). Stało się to za sprawą kolumbijskiego profesora neonatologii, doktora Edgara Rey’a Sanabrii, który zalecił kontakt „skóra do skóry” w szpitalu w Bogocie, gdy dla narodzonych tam wcześniaków zabrakło inkubatorów. Zaobserwował on, że kangurowanie nie tylko ocaliło życie wielu maluchów (śmiertelność spadła o połowę), ale także korzystnie wpłynęło na ich zdrowe i przyśpieszyło opuszczenie szpitala przez matkę i dziecko. Po publikacji wyników tych badań i upowszechnieniu terminu „skin to skin” – „skóra do skóry”, nareszcie zaczęło się coś zmieniać na oddziałach położniczych. Przede wszystkim zaprzestano rozdzielania mam od dzieci i zaczęto stawiać na stały kontakt po porodzie, a więc na tulenie i częste karmienia. Zmieniła się też kolejność zabiegów poporodowych – zamiast odcinania pępowiny, ważenia i mierzenia, noworodka oddaje się w ramiona mamy i przystawia do piersi.

Jak kontakt „skóra do skóry” wygląda w Polsce?

Od 20 września 2012 roku w Polsce obowiązuje Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie „Standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem”, w którym nieprzerwany kontakt „skóra do skóry” bezpośrednio po porodzie przez minimum 2-godziny, o ile stan dziecka i matki na to pozwalają jest jasno opisany. Jak podają statystki, standardy te nie wszędzie są respektowane.

Raport NIK z 2016 roku donosi, iż jedynie 1 na 10 pacjentek potwierdza 2-godzinny lub dłuższy kontakt „skóra do skóry” tuż po porodzie.

Ponad połowa ankietowanych mam podaje, że ich pierwszy kontakt z dzieckiem wynosił mniej niż 30 minut. Niestety, wciąż zdarzają się przypadki szpitali traktujących przepis bardzo symbolicznie, dając mamie dosłownie kilka minut z dzieckiem, zasłaniając się czynnościami okołoporodowymi. A jak podają doświadczone położne, czynności takie jak pomiar masy ciała czy długości noworodka można spokojnie odłożyć w czasie, a oznakowanie dziecka i ocenę w skali Apgar można przeprowadzić na brzuchu mamy bez przerywania kontaktu „skóra do skóry”.

Aby więc zmienić coś w tej materii nie wystarczą przepisy i prawo. Ważne jest szerzenie świadomości na temat kangurowania i jego pozytywnych skutków, nie tylko w pierwszych chwilach życia dziecka w szpitalu, lecz także w późniejszym czasie, w warunkach domowych. Zalety płynące z rodzicielstwa bliskości są ogromne i procentują z przyszłości.

Drogie mamy, tatusiowie, babcie, dziadkowie i inne bliskie maluszkom osoby – jeśli w domu macie nowonarodzonego szkraba, wprowadźcie kangurowanie do Waszej stałej praktyki. Dwie godziny dziennie to tak niewiele w perspektywie najbliższych lat, szczególnie, że maluchy rozwijają się w zastraszająco szybkim tempie. I choć najpewniej około 4-5 miesiąca Wasz szkrab odmówi „współpracy”, bo będzie miał ważniejsze rzeczy do roboty, przytulajcie się najczęściej jak to możliwe. Ja z córą praktykuję codziennie. I Wam również gorąco polecam, nie tylko od święta.

KONKURS

Aby pomóc Wam w kangurowaniu Waszych szkrabów, mamy do rozdania koszulę do kangurowania marki Medbest.

Napisz nam w komentarzu pod artykułem lub pod wpisem na naszym profilu Facebook : DLACZEGO WAŻNE JEST DLA CIEBIE KANGUROWANIE

Zwycięzcę ogłosimy 20 maja 2018r.

Regulamin konkursu dostępny TUTAJ

Ciało

WYSŁUCHAJ MNIE MAMO. O wrażliwości, która powinna być wysłuchana.

22 października 2022 / Magdalena Juchniewicz

W przypadku wysoko wrażliwego rodzica główną motywacją jest miłość do dziecka.

A w przypadku wysoko wrażliwego dziecka główną motywacją jest być zauważonym i wysłuchanym przez rodzica.

Bycie rodzicem dziecka wysoko wrażliwego nie jest łatwe. To historia okupiona łzami,  napadami histerii, często niezrozumieniem ze strony ogółu. To doświadczenie, w którym każdego dnia mierzymy się ze światem, który nas nie rozumie. Nie chce zrozumieć, bo przecież badania podają, że nas wrażliwych jest ok. 20-30%, a pozostała część to nie-WWO. 

 

To życie z dzieckiem, które potrzebuje zrozumienia, utulenia, ciepła i dużo więcej miłości ze względu na swój nadreaktywny układ nerwowy, a także ze względu na swoją wyjątkowość bycia i życia. To, co szkodzi dziecku wysoko wrażliwemu, to wieczne negowanie i oczekiwanie, że się dostosuje do ogółu.

 

Dziecko wysoko wrażliwe to emocje, często świat, do którego trudno jest dotrzeć. To świat, w którym uczucia są delikatne niczym piórko, a słowa potrafią ranić do żywego i zostawić blizny na lata.

 

I nie chodzi tu o to, aby ze strachu nie rozmawiać i niczego z wrażliwym dzieckiem nie robić. Chodzi o to, by zauważać potrzeby i je szanować. Spróbować dostrzec to, czego inni nie widzą i nie oceniać.

 

Nie oczekiwać wiecznego uśmiechu, kiedy nie mamy na to ochoty.

Nie oczekiwać nienaturalnej radości, kiedy wybieramy spokój.

Nie oczekiwać bycia grzecznym i ułożonym, kiedy nas coś boli i uwiera.

 

Bo życie wysoko wrażliwego dziecka w przestrzeni pełnej bodźców, dystraktorów, hałasu, świateł i pełnym ludzi to istny emocjonalny rollercoaster. I nie ma to nic wspólnego z przyjemnością, nawet jak się jest rodzicem ekstrawertycznego wrażliwca. 

 

Za każdym razem zasada jest ta sama. Dziecko musi mieć czas na regenerację po intensywnym dniu, a rodzic chwilę spokoju, aby móc wesprzeć siebie i swoją pociechę.

 

Wysłuchaj mnie Mamo. Tylko tyle i aż tyle.

 

 

____________________________________

Spotkasz Magdalenę Juchniewicz na Instagramie, na którym wspiera osoby wysoko wrażliwe.

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo