Change font size Change site colors contrast

Wiesz, co oznacza termin „high need baby”? To dziecko, które potrzebuje więcej. Więcej uwagi, więcej przytulania, więcej mamy. Może nawet znalazłaś w tym haśle swego rodzaju pocieszenie, gdy nie spałaś trzecią noc z rzędu, próbując utulić swoje dziecko. Możesz być też jedną z tych szczęściar, której dziecko przesypia całe noce, odkąd skończyło trzy miesiące.

Niezależnie od tego, czy Twój maluch potrzebuje ogromu bliskości, czy wystarczy mu buziak na dobranoc, stoisz za tym wszystkim Ty. Matka. Mama. Mamusia. Czy kiedykolwiek myślałaś o swoich potrzebach? Nie mówię o tych wszystkich bzdurach dnia codziennego czy radach, którymi raczyły Cię wszystkie dobre koleżanki, pani Jadzia z warzywniaka i inne ciężarne w poczekalni u lekarza. Zapytałaś samej siebie czego Ci potrzeba, czy nadal słyszysz w swojej głowie głos siostry, która Ci powtarza, że najważniejsze to wyrzucić te wytarte dresy i sumiennie, dzień w dzień nakładać maskę z makijażu? Albo głos mamy, która uparcie powtarza: „córciu, wyjdź z domu, do ludzi, kup sobie coś ładnego i pomaluj paznokcie na czerwono, a wszystko wróci do normy” . Wiem, co teraz myślisz.

Zastanawia mnie, co stanie się z tymi wszystkimi „high need babies”, gdy dorosną. Jeden zostanie dyrektorem w międzynarodowej firmie, drugi pisarzem, a trzeci politykiem. To nie ma znaczenia. Mnie ciekawi to, co stanie się z ich potrzebami. Z emocjami. Być może pan dyrektor międzynarodowej firmy wyrośnie z bycia „high need baby”, o ile w ogóle da się z tego wyrosnąć. Ale jeśli już na zawsze dane mu jest odczuwać więcej i pragnąć bardziej, będzie próbował zapełnić tę emocjonalną pustkę. Bardzo prawdopodobne, że wpadnie w wir szalonych imprez, szukając mocnych wrażeń, kochając blondynki w dni robocze, a brunetki od święta. Jednak ja jestem optymistką i zakładam inny scenariusz. Wierzę w to, że ze swoją ponadprzeciętną inteligencją emocjonalną zostanie liderem. Takim, za którym stoją ludzie, a nie same cyfry. Biznesmenem, który nie idzie po trupach do celu i wie, że jego sekretarka nie jest jego własnością i ma życie prywatne.

Coraz więcej jest zagubionych dorosłych. Spieszą się z jednego autobusu do drugiego. Czekają nerwowo w kolejkach, by zapłacić za kawę na wynos. Pędzą, choć nie wiedzą, po co i gdzie. Chodzą do pracy, bo muszą, choć z nerwów bolą ich brzuchy. Byle do piątku, byle z dala od tego, co przypomina im o szarej rzeczywistości. Nie wiedzą, czego chcą od życia i jak to zdobyć. Dorośli, którzy dawno już powinni się odnaleźć, by dać przykład tym, których prowadzą za rękę do przedszkola. Dorośli, którzy nie wiedzą, co nadaje życiu sens, a chcą dokonywać rzeczy wielkich.

Jestem jedną z Was. Ja też się spieszę. Dawno już zgubiłam siebie, ale wciąż szukam. Zaczęłam długą drogę, z przeszkodami. Z racji bycia High Need Woman, poprzeczka sama wskakuje na wysoki poziom. Mam wielkie potrzeby, mnóstwo nieopisanych emocji, które czekają w kolejce na to, by je poukładać, schować do szafy i użyć w odpowiednim momencie. Bycie kobietą wymagającą nie brzmi dobrze. Ale jest dobre! Nie chodzi o to, by tylko mieć oczekiwania. Chodzi o to, by oczekiwać i to samo puszczać w świat. To cały wachlarz pięknych uczuć, którymi można się po prostu podzielić.

Moja mama zawsze opowiada, jak bardzo lubiłam się przytulać, gdy byłam mała. Nie odstępowałam jej na krok. Do dziś pamiętam zasypianie na jej kolanach, gdy rozmawiała przez telefon stacjonarny, mimo że od telefonu do łóżka dzieliły nas trzy kroki. Po prostu nie chciałam jej puścić. Gdy wyjeżdżała, spałam z jej koszulą nocną, by zawsze mieć jej zapach przy sobie.

Będąc już trochę starszą, miałam pudełko, do którego chowałam wszystkie drogocenne pamiątki. Bilety do kina, na film, którego nie obejrzałam, bo przeszkadzał mi mój pierwszy chłopak, kradnąc mi pocałunki. Suche liście różowego storczyka, które opadły równie niespodziewanie, jak się pojawiły, a ja desperacko próbowałam zachować w pamięci piękno tego prezentu. Był moment, kiedy zbierałam wszystko, co mogło na nowo przypomnieć mi piękne chwile z przeszłości. Kurczowo trzymałam się tych małych przedmiotów, tych skarbów pełnych dobrych emocji.

Dziś już nie potrzebuję kawałka materiału, by zasnąć. Ani suchego kwiatka, by wywołać pozytywne emocje. Ale to nie znaczy, że moja potrzeba bliskości zmniejszyła się. Po prostu zmieniła kierunek. Do dziś uwielbiam przytulać mamę, ale szukam też innej bliskości. W małych rączkach mojej córki, w uściskach przyjaciół. W ludziach. W świecie. W sobie. To nigdy nie minęło, choć kiedyś próbowałam tę potrzebę zagłuszyć.

Pisze to świadoma siebie kobieta. Staję się nią dzień po dniu i fascynuje mnie to zjawisko. Każdy dzień przynosi mi jakąś zagadkę do rozwiązania. Zagadkę na mój temat, a tylko ode mnie zależy, czy zrobię to zadanie po łebkach, na dostateczny, czy usiądę w ciszy, porozmawiam ze sobą i postaram się siebie zrozumieć. Wiem, że potrzebuję więcej, lepiej i mocniej. Ale czy to coś złego? Tak sobie myślę, że z dobrymi emocjami nie można przesadzić. One sa jak światło, które przyciąga innych. Dobrze jest mieć ich zapas w razie nagłej potrzeby, wspaniale współgrają z kocem i gorącą czekoladą w chłodne jesienne wieczory.

Jestem High Need Woman, mam wielką potrzebę bliskości, czułości, akceptacji. I nareszcie wiem, że to coś dobrego!

Do you know what the term „high need baby” means? It is a child who needs more. More attention, more cuddling, more mommy.

Perhaps you may even have found some kind of comfort in this phrase when you haven’t slept for the third night in a row, trying to put your baby to sleep. You may also be one of those lucky ones, whose child has been sleeping all night long since it was three months old.

Regardless of whether your little one needs a great deal of closeness or if a good night kiss is enough for him, you’re behind all of this. Mother. Mum. Mommy. Have you ever thought of your needs? I am not talking about all the nonsense of everyday life or advice that all of your good friends, Mrs Smith from the greengrocer’s and other pregnant women in the waiting room at the doctor’s office have given you. Have you asked yourself what You need or maybe you still have a sister’s voice in your head, who tells you that the most important thing is to throw away these worn out sweatpants, put on a make-up mask day after day? Or your mother’s voice, who stubbornly repeats: „darling, go out, meet some people, buy yourself something nice, paint your nails red, and everything will return to normal”. I know what you’re thinking right now.

I wonder what will happen to all these „high need babies” when they grow up. One will become a manager in an international company, another a writer and the third a politician. It doesn’t matter. I am curious about what will happen to their needs. Emotions. Perhaps the manager of an international company will grow out of being a „high need baby”, if it is possible at all. And if he is permanently feeling more and craving more, he will try to fill this emotional emptiness. He’s very likely to plunge into crazy parties, looking for a thrilling experience, loving blondes on weekdays and brunettes on holidays. However, I am an optimist and I imagine a different scenario. I believe that with his extraordinary emotional intelligence, he will become a leader. One that is supported by people, not just figures. A businessman who does not pursue his goals at any cost and knows that his secretary is not his property and has her private life.

More and more adults are feeling confused. They rush from one bus to another. They wait nervously in queues to pay for take-away coffee. They rush, though they do not know why and where. They go to work because they have to work, although their stomachs hurt because of the stress. To just reach Friday, away from what reminds them of the grey reality. They do not know what they want from life and how to get it. Adults, who should have found their place long time ago, to set an example to those they are leading by hand to kindergarten. Adults who do not know what gives their lives meaning, but want to accomplish great things.

{I am one of you. I, too, am in a hurry. I’ve lost myself a long time ago, but I’m still looking. I started a long journey, with many obstacles. Because of being High Need Woman, the bar rises to a higher level by itself. I have great needs, a lot of indescribable emotions that are waiting in line to be arranged, stored in the wardrobe and put to use at the right moment. Being a demanding woman does not sound good. But it IS good! It is not just about having expectations. It is all about expecting and releasing the same thing into the world. This is a whole range of beautiful feelings that you can simply share.

My mother always tells me how much I used to like hugging when I was little. I did not leave her for a second. I still remember falling asleep on her lap when she was talking on a landline phone, even though we were three steps away from my bed. I simply didn’t want to let her go. When she was leaving, I would sleep with her shirt to always have her smell with me. As I was a little older, I had a box where I hid all my precious memorabilia. Tickets to the cinema, to a film I didn’t watch, because my first boyfriend bothered me, stealing kisses. Dry leaves of pink orchid that fell as unexpectedly as they appeared, and I desperately tried to preserve the beauty of this gift. There was a time when I was gathering everything that could remind me of the beautiful moments of the past. I was clinging to these little objects, those treasures full of good emotions.

Today, I no longer need a piece of fabric to fall asleep. Neither a dry flower to evoke positive emotions. But it doesn’t mean that my need for closeness has decreased. It has simply changed direction. To this day I love hugging my mother, but I’m looking for a different kind of closeness. In my daughter’s small hands, in the hugs of friends. In people. In the world. In myself. This has never disappeared, although I tried to silence this need. This is being written by a conscious woman. I am gradually becoming one and I am fascinated by this phenomenon. Each day brings me a puzzle to solve. A mystery concerning myself, and it is up to me to decide whether I will give it a lick and promise or whether I will sit down in silence, talk to myself and try to understand myself. I know I need more, better and stronger. But is this wrong? I think that you can’t exaggerate with good emotions. They act as a light that attracts others. It’s good to have a supply of them in case of an emergency, they work well with a blanket and hot chocolate during cold autumn evenings. I am a High Need Woman, I have a great need for closeness, tenderness, acceptance. And at last I know that it’s a good thing!

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo