Change font size Change site colors contrast
Styl życia

5 ważnych rzeczy, które ułatwiają życie kobiety

7 października 2019 / Paulina Kondratowicz

Kochana kobieto.

Kimkolwiek jesteś, cokolwiek w życiu robisz, dokądkolwiek nie zmierzasz i z czymkolwiek walczysz codziennie, usiądź na chwilę. Napij się ze mną kawy, uspokój nerwy, te pięć minut nie zbawi Ciebie ani świata, a może zastanowisz się na chwilę i dasz sobie szansę na przemyślenie kilku spraw? Może potrzebujesz teraz właśnie tego kilkuminutowego oddechu, chwili, by na nowo coś poukładać i zrozumieć?...

Kochana kobieto. Kimkolwiek jesteś, cokolwiek w życiu robisz, dokądkolwiek nie zmierzasz i z czymkolwiek walczysz codziennie, usiądź na chwilę. Napij się ze mną kawy, uspokój nerwy, te pięć minut nie zbawi Ciebie ani świata, a może zastanowisz się na chwilę i dasz sobie szansę na przemyślenie kilku spraw? Może potrzebujesz teraz właśnie tego kilkuminutowego oddechu, chwili, by na nowo coś poukładać i zrozumieć?

Kochana kobieto, wiesz, że jesteś wyjątkowa? Ktoś Ci to dzisiaj powiedział? Mam nadzieję, że tak, że masz to szczęście, że jest obok Ciebie osoba, dla której jesteś kimś cudownie niezwykłym i sprawiasz, że jego/jej życie jest lepsze. Jeśli nie, pozwól, że ja Ci to powiem. Tak, jesteś wyjątkowa, bo codziennie zmagasz się z czymś, walczysz z demonami, dokonujesz niemożliwego i szkoda Twojego zdrowia, by nie doceniać tak istotnych spraw jak odnajdywanie zagubionej skarpetki do pary, prasowania sterty ubrań co niedziela, pieczenia pysznego ciasta, przedzierania się przez korki, płacenia rachunków na czas, pamiętania o tym, by ogarnąć wycieczkę szkolną, przetarcia kurzy z komody, czy zaniesienia butów do szewca. Małe rzeczy, mówisz, bez większego znaczenia. Jesteś pewna? Spróbuj ich nie wykonać…

Kochana kobieto, dlaczego czasami siadasz i chowasz w dłoniach głowę?

Bo wstyd? Bo mogłaś przewidzieć, zapobiec, uniknąć? Mogłaś, ale tego nie zrobiłaś. Czy to skazuje Cię na wieczne potępienie i krucjatę na swoje poczucie wartości? Kto Ci wmówił, że dajesz ciała i nie ma ze złej sytuacji wyjścia? Kto Cię oznaczył, naszył metkę, stygmatyzował, aż uwierzyłaś, że jesteś taka czy owaka? Głupia? Naiwna? Beznadziejna? Niedostateczna? Usiądź ze mną i pomyśl.

Po pierwsze… zdanie innych nie definiuje nas jako ludzi

Już tak jest w tym naszym małym-wielkim świecie, że zdanie innych osób wpływa na nas jak aloesowy olejek na suchą skórę. Potrzebujemy aprobaty, często też pocieszenia lub utwierdzenia w kwestiach, które są dla nas ważne. I ok, nic w tym złego, ale musisz wiedzieć, że nie wolno Ci pozwolić, by zdanie drugiego człowieka definiowało Ciebie od początku do końca. Nieważne, czy mowa o matce, ojcu, babce, bracie, siostrze, mężu, chłopaku, kuzynce… Nikt nie ma prawa Ciebie osądzać, jeśli nie przeszedł tego co Ty. Jeśli nie ma pojęcia z czym zmagasz się codziennie. Żaden problem nie jest zbyt ważny lub najmniej istotny, jeśli rzeczywiście spędza Ci sen z powiek. Zdanie innych nie może powodować, że spoglądasz na siebie ich oczami. Powinnaś wiedzieć doskonale kim jesteś, dokąd zmierzasz i dlaczego Twoja droga jest taka, a nie inna. Nie pozwól, by ktoś Ci wmawiał, że powinnaś robić coś inaczej, gdy czujesz, że tak nie jest. Nikt nie jest Tobą, Ty nie jesteś nikim innym, tylko sobą.

Po drugie… to, że z czymś sobie nie radzisz, nie znaczy, że zawsze tak będzie

Wszystko płynie, nawet wszechświat. Serio martwisz się tym, że nie umiesz kodować w HTML-u? Albo, że sąsiadka ma fajniejsze kwiatki na balkonie? Ewentualnie, że Twój facet znowu ogląda się za innymi kobietami na ulicy? Zamiast kłaść się na katafalku udręczenia, dam Ci takie sprytne narzędzie do ręki – nazywa się ogarniacz. Ja też nie umiem HTML-a, ani innego języka kodowania i żyję. Całe szczęście można się tego nauczyć i nie jest to jakaś wiedza tajemna zarezerwowana tylko dla wybrańców tego świata. Podobnie jeśli chodzi o kwiatki – ok, może nie masz do nich ręki? Ale za to robisz cuda na drutach? Albo świetnie Ci idzie z fotografią? No to dalej, wykorzystaj to! Ewentualnie, skocz do sąsiadki i podpytaj, jak to się dzieje, że ma takie cudne pelargonie, a u Ciebie wszystko schnie na pieprz. Może sprzeda Ci kilka magicznych sztuczek i się zakumplujecie? Sprawa z facetem też wydaje się mieć wyjście. Zawsze warto rozmawiać, wsłuchać się w potrzeby drugiej strony, jeśli jednak mimo dobrej woli, dyskusji i jawnego mówienia wprost, że jego zachowanie może Cię boleć, on nadal świdruje wzrokiem inne panienki, cóż. Zastanów się, czy rzeczywiście na to zasługujesz? Bo przecież nic nie jest wieczne, nic nie jest na pewno, ale zawsze masz wpływ na to, co dzieje się wokół Ciebie i w sobie.

Po trzecie… to, że ktoś próbuje podkopać Twoje poczucie własnej wartości świadczy o tym, jak niskie jest jego własne

Wiesz, że osoby, które lubią poniżać lub umniejszać czyjeś dokonania, tak naprawdę prowadzą grę zwaną projekcją? Na czym ona polega? Jeśli padasz ofiarą dziwnych, niemających nic wspólnego z rzeczywistością oskarżeń lub poniżaniem, agresor dosłownie wylewa na Ciebie wiadra pomyj, wiedz, że to są słowa, które mógłby skierować sam do siebie. Po prostu przerzuca na Ciebie wszystko to, co mógłby najczęściej sobie zarzucić. Dotarcie do takiej wiedzy i świadomości może spowodować u Ciebie zupełny zwrot ku sobie. Obwinianie się o czyjeś gorsze nastroje, agresję, przemoc to najgorsze co można sobie zrobić. Warto też poszukać odpowiedniej pomocy, by skuteczniej bronić się przed zalewem czyjejś frustracji. Pamiętaj – nie jesteś Matką Teresą z Katapulty. Nie musisz zbawiać świata!

Po czwarte… jesteś odpowiedzialna tylko za swoje decyzje

Masz tendencję do robienia czegoś za kogoś? Takie nieodparte wrażenie, że bez Twojej sprawczej ręki świat rozsypie się w drobny mak? Witaj w klubie. Jestem z tych kobiet, które kosztem własnego życia i zdrowia uchyliłyby drugiej osobie nieba. Pytanie jednak, po co? Naprawdę trzeba napierdzielać te kotleciki nowopoznanemu facetowi? Udowadniać w pracy jaka to jesteś zdolna i wspaniała? Konkurować z matkami innych dzieci wypiekając cuda wianki na szkolny kiermasz kosztem przemęczenia i żylaków? Nie trzeba i nie można. Musisz wiedzieć, że wszystko to co robią inni, niekoniecznie musi dotyczyć Ciebie. Jesteś odpowiedzialna za swoje decyzje, za to, jak kierujesz swoim życiem i nikt ani nic nie będzie Ci za to dziękował w pokłonach. Bo naprawdę ludzi niewdzięcznych nie brakuje. Efekt może okazać się opłakany – nerwica, tarczyca, rak jelita czy zwykłe załamanie nerwowe. Tak wiem, czarnowidztwo stosowane to nienajlepszy doping. Ale wiesz co? Cokolwiek ludzie robią wokół Ciebie, a wiesz, że Ty masz inne zdanie, po prostu podążaj za swoim światłem. Rób tak, byś to Ty budziła się codziennie rano uśmiechnięta, a nie zmierżona czyimś niezadowoleniem, bo akurat nie wypełniłaś rubryczki z cyklu: spełnij moje życzenie, a ja spełnię Twoje. Jeśli cokolwiek masz spełniać to niech to będzie obowiązek i prawo do własnego, świętego spokoju.

Po piąte… ciesz się chwilą, bo ta może nigdy się nie powtórzyć

Jestem wręcz patologicznie optymistycznie nastawiona do świata. Nie zawsze tak było. Ale w momencie, kiedy otarłam się naskórkiem świadomości o nieuleczalny nowotwór (całe szczęście, w stadium bardzo początkowym) to zrozumiałam, że nie można wiecznie się martwić. Nie można brać na barki całego zła świata. Nie można wiecznie podkładać pod dziubki frustratów wszystkiego co najlepsze. Bo oni nie podziękują, tylko jeszcze zaczną marudzić, że mogłaś to czy tamto zrobić lepiej. Unikanie frustracji i rozczarowania jest niemożliwe, ale jeśli możesz sobie pomóc, to ciesz się tym co masz. Ciesz się, że możesz swobodnie zrobić sobie kąpiel, bez problemu upiec dobre ciasto, pobiegać z psem po parku. Ciesz się, bo jutro może tego nie być. Może to wyświechtany frazes, jednak wiem, co mówię. Codziennie mam poczucie, że wygrałam. Że kolejny dzień jest po to, by go nie zmarnować.

Z całego serca chciałabym Cię teraz przytulić i powiedzieć, że jesteś cudem. Prawdziwym cudem. I nikt poza Tobą nie ma tak sprawczej mocy jak Ty sama. Pamiętaj o tym, gdy będziesz zaklinała kolejny dzień.

Felieton

Prowadzenie budżetu we dwoje – jak namówić partnera?

12 grudnia 2019 / Agnieszka Jabłońska

Chcesz spróbować prowadzić budżet?

Jeśli nie żyjesz sama, to pamiętaj, że prowadzenie budżetu to sprawa dla dwóch osób.

 Zarządzanie finansami wymaga zaangażowania obu stron, jeśli strumień wydatków ma zacząć płynąć we właściwym kierunku.  Czujesz się jednak bezradna, bo nie wiesz, jak namówić partnera na wspólne prowadzanie budżetu? Kiedyś próbowałaś rozmawiać na ten temat, ale on szybko Ci przerwał? Zastanówmy się, dlatego Twój partner nie chce prowadzić budżetu i co zrobić, by to zmienić! 

Dlaczego Twój partner nie chce prowadzić budżetu? 

Podam Ci teraz kilka argumentów, które często przytaczają kobiety. Twój chłopak, narzeczony, partner lub mąż – facet, z którym żyjesz, może nie chcieć prowadzić budżetu z różnych powodów. 

Jest duża szansa, że w jego domu rodzinnym nie był prowadzony budżet – może rodzice nie musieli martwić się o pieniądze lub zwyczajnie nie widzieli takiej potrzeby, by notować swoje przychody i planować wydatki. Pamiętaj, że w wielu domach żyje się z dnia na dzień, bez specjalnego planu. Ludzie często zamiast prowadzenia budżetu wybierają kredyt odnawialny w rachunku, a zamiast zarządzania własnymi finansami – pożyczanie. 

Często jest tak, że rodzice nie uczą dzieci oszczędzania i gospodarowania środkami. Aż 49% Polaków nie włącza dzieci w rozmowy na temat pieniędzy! Jedynie co piąty rodzic angażuje pociechę w planowanie wydatków, a mniej niż 20% rodziców zachęca do odkładania pieniędzy. Możemy założyć, że dzieci uczą się poprzez umiejętne gospodarowanie kieszonkowym. Niestety, własne pieniądze dostaje jedynie co trzecie dziecko w Polsce! Jest bardzo prawdopodobne, że Twój partner – może Ty również – nigdy nie dostawaliście od rodziców stałej tygodniowej lub miesięcznej kwoty pieniędzy do swojej dyspozycji. 

Twój facet wybiera wygodę – dobrze zarabia i stać go na zaspokojenie Waszych i jego potrzeb. Dlatego nie widzi potrzeby, by tracić czas i skrupulatnie zapisywać każdą wydaną złotówkę! Lubi sprawiać Ci drogie prezenty, a zostawienie kilku stów na zakupach nie stanowi dla niego problemu. Osobom, które są przyzwyczajone do folgowania sobie w temacie finansów, oszczędzanie może kojarzyć się z biedą.  

Możliwe, że w przypadku Twojego faceta powody, dla których nie jest mu po drodze z budżetem, będą zupełnie inne. Mamy jednak wspólny mianownik, a jest nim lęk przed zmianą i negatywne uczucia związane z koniecznością rozliczania się przed drugą osobą z własnych wydatków. Dlatego tak ważne, byście jak najwcześniej zaczęli rozmawiać o kasie. 

Rozmowa o pieniądzach w związku 

Rozmowę o budżecie warto zacząć od omówienia dokładnie finansów. Zastanówcie się, jakie macie potrzeby i oczekiwania. Może dla Twojego faceta priorytetem jest wyposażenie Waszego domu w świetną elektronikę, dlatego wydaje pieniądze na coraz to nowe gadżety, które Twoim zdaniem są do niczego niepotrzebne. Może Ty chcesz odłożyć trochę pieniędzy, zanim pojawi się dziecko, by mieć luźną kasę na nadchodzące wydatki? Każde z Was ma swoje priorytety finansowe i oczekiwania oraz wymarzony poziom życia. Dla Ciebie luksusem będzie naturalne bio masło, a dla niego wysokiej jakości wołowina. Nie wyobrażasz sobie zrezygnować z ulubionego zapachu, którego flakon kosztuje 200 złotych? To świetnie, bo Twój facet nie zamieni samochodu na rower. Szacunek i rozmowa – zastanówcie się wspólnie, co jest dla Was ważne, z jakich wydatków możecie zrezygnować, a jakie chcecie wciąż ponosić, bo są dla Was synonimem komfortowego życia. Im szybciej poznacie swoje priorytety i oczekiwania finansowe, tym szybciej będziecie mogli podzielić sumę pieniędzy, którą macie co miesiąc do dyspozycji. Zróbcie to razem, bo w przypadku pieniędzy bardzo dobrze widać, że związek to sztuka kompromisu. Często jednak nie jest tak wesoło, a finanse w domach wyglądają różnie. 

Gdy poświęca się tylko jedna ze stron 

To trudna sytuacja – próbujesz oszczędzać, tworzysz jadłospisy, polujesz na promocje, wyprzedajesz stare ubrania, gospodarujesz pieniędzmi, a Twój partner lekką ręką przepuszcza kilka stów na spotkaniu z kumplami. Oh, jak to może wkurzyć! Co zrobić w sytuacji, gdy facet nie tylko nie chce zaangażować się w prowadzenie budżetu, ale sabotuje Twoje wysiłki? Trzeba przywrócić balans! Kochana, musicie pogadać. Jeśli podjęłaś się zarządzania finansami – ja wiem, że z braku laku, bo kto niby miałby to zrobić? – przedstaw swojej drugiej połówce, ile wydajecie kasy na poszczególne rzeczy. Jeśli macie wspólne konto ustal, że teraz na początku miesiąca przelewami opłacasz wszystkie rachunki, a niezbędną do życia kwotę wypłacisz gotówką. Suma, która zostanie na koncie, jest do dyspozycji Twojego faceta i Twojej na Wasze wydatki. Ustalcie, jaką kwotę każde z Was ma w miesiącu do dyspozycji na własne przyjemności – nie pomijaj siebie! Masz takie samo prawo mieć swoją kasę na własne wydatki jak Twój partner! Gdy w związku poświęca się jedna ze stron, robią się kłopoty. 

Prowadzenie budżetu, gdy brakuje pieniędzy 

Czy da się przekonać partnera do prowadzenia budżetu domowego? Czy to w ogóle ma sens? Na pewno jest to o wiele łatwiejsze w domach, w których z miesiąca na miesiąc brakuje pieniędzy. Dlaczego? Stres z tym związany powoduje, że najczęściej obie strony szukają przyczyny tego zjawiska. Czasami chcą wytknąć drugiej osobie rozrzutność. W takiej sytuacji regularne notowanie wydatków to szansa na sprawdzenie, na co wydawane jest najwięcej pieniędzy i znalezienie winnego. To nie są dobre pobudki – trzeba to przyznać, ale w tym wypadku „whatever works”, czyli cokolwiek, co doprowadzi nas o krok bliżej do prowadzenia budżetu. Co, jeśli nie narzekacie na brak kasy, a Ty mimo wszystko chcesz trzymać rękę na pulsie i mieć kontrolę nad wydatkami? 

Jak budżety prowadzą osoby zamożne? 

Kluczem do bycia zamożnym jest mądre gospodarowanie własnym finansami. Możesz zarabiać przyzwoite pieniądze, dostać pokaźny spadek lub wygrać na loterii, jeśli jednak nie umiesz zarządzać kasą, przepuścisz wszystko. Żyjemy w świecie rozbuchanego konsumpcjonizmu. Namawiają nas do wymiany szafy kilkanaście razy do roku, do kupowania nowego sprzętu co 24 miesiące i do regularnej wymiany samochodu. Wszystko, czym się otaczamy, ma być spod igły, ładne i nowoczesne. Ma pasować do naszych mieszkań jak z żurnala i do życia jak z serialu. Osoby naprawdę zamożne wiedzą, że potrzebują pokaźnej poduszki finansowej, która pozwoli im przetrwać i regularnie oszczędzają pieniądze. Znasz zasadę, by 10% wynagrodzenia, które wypływa na Twoje konto, przelać sobie? Tak, zapłać najpierw sobie – wyślij kasę na rachunek oszczędnościowy, a później rozlicz pozostałe płatności i wydawaj pieniądze na potrzeby i zachcianki. Sytuacja nieco się komplikuje, gdy jedno z Was dobrze zarabia, a drugie jest chwilowo pozbawione dochodów. 

Gdy facet nie chce dać Ci pieniędzy 

Znam te historie, są podobne. Jesteś w domu z dzieckiem lub dziećmi, nie pracujesz. Mąż wydziela Ci łaskawie kwotę, która jego zdaniem ma pokryć Wasze potrzeby. Sam żyje wygodnie, kupuje sobie obiady w pracy, chodzi na siłownię i dba o swoją prezencję. Ty masz problem, żeby wygospodarować środki na krem dla siebie, czy nowy ciuch. Gdy prosisz o dodatkowe pieniądze lub zwiększenie kwoty na życie, słyszysz przykre komentarze? Doświadczasz przemocy ekonomicznej! Prowadzenie budżetu od początku związku pomoże Ci zorientować się, czy facet jest rozsądny i gospodarny. Czy w razie trudności szybko stanie na nogi, czy będzie w stanie zaopiekować się Tobą, jeśli przez jakiś czas nie będziesz pracować. Czy, jeśli masz ochotę robić karierę zawodową, zostanie w domu z dzieckiem? Wspólne planowanie wszystkich wydatków i świadomość, ile, co kosztuje, powstrzyma Was przed nieprzemyślanymi zakupami, a jednocześnie uświadomi, ile potrzebujcie miesięcznie kasy, by powiększyć rodzinę, kupić nowe auto, czy zaadoptować czworonoga ze schroniska. Rozmawiając o pieniądzach spokojnie, bez emocji, poznacie siebie jeszcze lepiej i będziecie mogli szybciej dojść do kompromisu. 

Jak przekonać partnera do prowadzenia budżetu? 

Moja rada: jak najszybciej. Rozmowę o kasie zacznij na etapie randkowania. Dowiedz się, co jest dla niego ważne, co sądzi o oszczędzaniu, jakie ma podejście do pieniędzy. Zrób to, zanim wpadniesz po uszy! Wtedy ciężko Ci będzie dostrzec, że związałaś się z gościem, który lubi wydawać, ale niekoniecznie zarabiać pieniądze albo ma ksywę „kredycik” (nadali mu byli już znajomi, od których regularnie pożyczał kasę). Jak się zakochasz, to jego brak gospodarności będzie dla Ciebie uroczy. Awantura, którą Ci zrobi po tym, jak poprosisz go o paragon ze sklepu, będzie Twoją winą – czepiasz się i za bardzo naciskasz. Pamiętaj, odpowiedzialny i dojrzały facet stoi mocno na ziemi – wie, ile co kosztuje, planuje swoje wydatki i ma oszczędności. Dojrzały związek to taki, w którym partnerzy traktują się z szacunkiem i wspólnie podejmują różne decyzje finansowe. Odpowiedzialnego faceta nie będziesz musiała przekonywać do prowadzenia budżetu. 

Co zrobić, jeśli Twój partner jest ideałem w każdej dziedzinie, ale z gospodarowaniem kasą mu nie po drodze? Porozmawiaj z nim o plusach budżetowania, regularnego oszczędzania i  pokaż, na co chcesz odkładać pieniądze – to powinno wystarczyć! (W najgorszym wypadku ster finansów będzie w Twoich dłoniach, co wcale nie jest złą opcją). Zarządzanie budżetem wymaga pracy, ale jeśli razem się w to zaangażujecie, na pewno szybko dojdziecie do kompromisu i opracujecie własną najbardziej efektywny sposób gospodarowania finansami. 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo